Cześć dziewczyny!
Na wstępie serdecznie przepraszam za przerwę ale w moim życiu zawodowym małe zawirowania i brak czasu na dodatkowe zajęcia czy też hobby. W końcu znalazłam balans, także powracam do świata blogowego i być może już niebawem vlogowego:)
Dziś chciałabym Wam przedstawić mały haul kosmetyczny który poczyniłam w przeciągu ostatnich kilku tygodni. Nie ma tego dużo, ale są to nowości w mojej kosmetyczce także zapraszam.
1. Tangel Teezer- rozczarowanie....Większość dziewczyn jest zadowolona z tej szczotki ale nie ja. Jestem szczęśliwą posiadaczką grubych, długich i zdrowych włosów, i ta szczotka nie robi kompletnie nic a wręcz mam wrażenie że źle rozczesuje moje włosy. Czesząc się tą szczotką to jakbym używała szczotki dla lalki Barbie albo kucyka pony.
2. Batiste Dry Shampoo-o zapachu "Fruity and Cheeky Cherry". Ładny zapach ale znowu nic nie robi z moimi włosami oprócz odświerzenia i pozostawienia okropnego nalotu którego nijak nie mogę się pozbyć:/ Uniesienie? Jakie uniesienie??? Znowu zaznaczam mam grube i długie włosy;)
3. Bourjois Heathy Mix 52 Vanilla- chyba, ale to chyba znalazłam swojego podkładowego ulubieńca:D Super się rozprowadza, nie zatyka porów, jest jak dróga skóra i utrzymuje się na prawdę długo.
3. Max Factor Xperience "Weightless Foundation"- Raw Silk 45- ciekawy podkład, ledwo wyczuwalny na twarzy. Kolor źle dobrałam bo jest zbyt różowy ale za cenę którą go kupiłam nie ma co narzekać. Mam zamiar go mieszać z Loreal Lumi Magique który z drugiej strony jest za żółty.
4. Sally Hansen 560 Kook-A-Mango- uwielbiam ten kolor niezależnie od pory roku. Jest żywy, pozytywny, ciepły i bardzo ładnie prezentuje się na paznokciach.
5. Maybelline Color Schow 677 Blackout- pierwszy w życiu czarny kolor, i zakupiony aby ratować skórzane buty...nie pytajcie;)
6. Loreal Volume Million Lashes- zachowuje się zupełnie jak każdy inny tusz do rzęs, tzn lekko wydłuża i nadaje oczom wyrazistość. Nie skleja rzęs, ale przecudnie pachnie jakby bzem:)
7. Gąbeczka Beauty Bleder- zrewolucjonizowała mój poranny makijaż. Piorę ją codziennie i kiedy jest wilgotna nakładam nią podkład. Łatwa w utrzymaniu w czystości i fenomenalnie współpracuje z każdym podkładem który posiadam. Wiem że już ze mną zostanie:)
8. Lush Charmy Pot Hand and Body Lotion- wzięłam próbkę ze sklepu przy zakupie bomby do kąpieli, i wiem już że raczej nie będę klientem tej firmy....Zapach tego produktu jest odpychający dla mnie a nawilżenie jest nikłe.
No kochane, co sądzicie o tym małym haulu? Muszę Wam przyznać że kupuję kosmetyki raczej z głową i gdybym miała Wam pokazać całą moją kolekcję to raczej nie byłoby tego zbyt wiele.
Chciałybyście może większą recenzję któregoś z tych produktów?
Zapraszam do komenotwania.
Pozdrawiam serdecznie i do napisania!
Prettyington
xxx