środa, 10 kwietnia 2013

Real Techniques- Stippling Brush

Cześć dziewczyny!

Mam nadzieję że u Was pogoda wiosenna w pełni, bo u mnie cieplutko i milutko za oknem;)
Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić mój pierwszy pędzel marki założonej przez Samantę Chapman, Real Techniques - Stippling Brush. Jest to pędzelek do wykonywania makijażu płynnymi i kremowymi kosmetykami jak np podkłady. Do tej pory miałam pędzel do podkłdu języczkowy, i bardzo chciałam wypróbować Stippling Brush.

Pędzel był ładnie zapakowany, co bardzo mnie ucieszyło bo włosie było bezpieczne od wszelakich odgięć,a samo opakowanie z żetelnymi informacjami o produkcie, i adresem strony internetowej oraz z rekomendacją właścicielki firmy. Włosie jest sztuczne, mega mięciusieńkie i praca z nim jest samą przyjemnością.


      Jak widać na zdjęciu, pędzel może swobodnie stać na trzonku bo jest stabilny, a po za tym sam trzonek jest wygodny w trzymaniu podczas wykonywania makijażu. Póki co nie widzę minusów, ale mój pędzelek mieszka na toaletce dopiero kilka dni, więc zobaczymy jak będzie się sprawdzał po kilku praniach, i kilku miesiącach ciężkiej pracy;)
Na mojej "Wish list" zapisałam ostatnio komplet pędzli Hakuro, i mam nadzieję że góra za dwa miesiące będą moje;)

Co sądzicie o pędzlach tej firmy, i jakie są Wasze ulubione pędzle do makijażu?

Zapraszam do komentowania.

Pozdrawiam serdecznie,
Prettyington
xxx

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Rimmel Match Perfection

Cześć dziewczyny!

Wczoraj o wielkim zawodzie Bourjois Bio Detox, a dziś o ulubieńcu ostatnich tygodni Rimmel Match Perfection.






Skusiła mnie cena 8 funtów, i zawód z wcześniej wspomnianym podkładem Bourjois. Koniecznie musiałam sobie poprawić humor, i stanęło na tym właśnie podkładzie. Mój kolorek to 103 True Ivory i muszę powiedzieć że idealnie dobrany kolor! Dawno nie miałam tak dobrze wtapiającego się w mój kolor cery podkładu. Ładnie pachnie, przyjemnie się go nakłada, nie brudzi ubrań i nie roluje się na twarzy podczas nakładania. Niestety po zimie moje naczynka są bardziej widoczne, i lekkie zaczerwienie skóry właśnie w tym miejscu potrzebuje dodatkowego krycia, gdyż ten podkład sobie nie do końca radzi z kamuflowaniem, muszę się posiłkować korektorami. Mimo wszystko nie nażekam. Ładnie trzyma się cały dzień na buzi, ale utrwalam go dodatkowo pudrem z Espirit.

Podsumowując jestem zadowolona z tego produtu, ale na pewno nie jest to mój koniec poszukiwać idealnego podkładu do twarzy;)

Pozdrawiam serdecznie i idę tesować Seche Vite top coat i pędzel real techniques, gdyż podczas pisania tego posta listonosz sprawił mi ogromną niespodziankę i przyniósł mi paczuszkę:)

Zapraszam do komentowania,
Prettyington
xxx

niedziela, 7 kwietnia 2013

Bourjois Paris Bio Detox Organic Foundation

Cześć dziewczyny!

Mam nadzieję że macie się dobrze, i że wszystko u Was w porządku. U nas w Norwich słoneczko i 9 stopni, więc sezon spacerowy rozpoczęty;)

Dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć o wielkim zawodzie którym jest Bourjois Bio Detox Organic Foundation. Kupiłam go w okazyjnej cenie za 5 funtów, i wybrałam odcień 52 Vanilla.



Znowu przekonałam się że kosmetyki organiczne są absolutnie nie dla mnie. Jestem okropnie rozczarowana tym produktem. Do rzeczy, dlaczego jest taki zły, według mnie oczywiście.
Jako że jest to podkład organiczny, nie zawiera silikonów które pomagają ładnie rozprowadzić podkład. Strasznie szybko zasycha na twarzy, i nie da się z nim pracować dobrze. Pozostawia smugi i roluje się na twarzy, nie ważne czym nakładamy: pędzlem, palcami czy też gąbeczką silikonową. Po za tym  zapach...okropny jakby mąka rozrobiona z wodą. Jakby tego było mało szybko znika z twarzy, już po niespełna 3- 4 godzinach, i brudzi ubrania. W sklepie kiedy sprawdzałam formułę testerem jakoś nie zwróciłam uwagi na jego konsystencję, albo wówczas nie przeszkadzała mi.
Tutaj znajdziecie link do strony gdzie możecie znaleźć skład tego produktu klik.

 Kolejne pieniążki w błotko, ale cóż... tak to już jest kiedy się testuje i poszukuje swoich ulubieńców.
Może na prawdę moja cera nie nadaje się do kosmetyków organicznych? A może nie potrafię nakładać tego typu kosmetyków? W każdym razie biedak będzie stał na półeczce póki ktoś się nim nie zainteresuje.

Ciekawa jestem Waszych opinii, zapraszam do komentowania.

No nic, pozdrawiam Was serdecznie, i życzę udanej niedzieli.

Prettyington
xxx

czwartek, 4 kwietnia 2013

Moje pierwsze serum z kwasem hialuronowym i wit C

Cześć dziewczyny!

Jak minęły Wam święta? U nas pogoda podobna była jak w Polsce, śnieg, deszcz, a teraz zawitała wiosna.

W wielką sobotę, tuż przed wyprawą do kościoła na święcenie koszyczka, listonosz przyniósł mi dwie paczuszki. Uwielbiam dostawać przesyłki :) W jednej paczuszce było moje lustereczko na toaletkę (nie mogłam znaleźć nic fajnego w sklepach), a w drugiej długo wyczekiwane serum z kwasem hialuronowym i witaminą C.



Serum ma fenomenalną formułę. Super szybko się wchłania, pozostawia skórę odżywioną, łagodnie napiętą, no i dziewczyny...ten zapach! Super!!!

Tutaj zbliżenie na skład: 



Firmę Green Keratin znalazłam przypadkiem przeszukując Amazon w poszukiwaniu kremu lub serum do twarzy. Ostatnio jest ogromna moda na sera do twarzy, i ja uważam że słusznie. Jest to serum przeciwzmarszczkowe, oraz chroni przed wolnymi rodnikami. Ktoś kto słyszy przeciwzmarszczkowe pewnie puka się w głowę i mówi "Po co 26 letniej dziewczynie serum na zmarszczki?" A no właśnie, lepiej zapobiegać za w czasu;) Nie od dziś wiadomo że Azjatki stosują kremy przeciwzmarszczkowe już od wczesnych lat młodzieńczych.
Ja aplikuję serum rano lub wieczorem, ale zawsze później nakładam krem nawilżający. Póki co jestem zachwycona i nie znalazłam żadnych minusów. Jedno co mnie boleśnie nauczyło, to to aby nie nakładać go na twarz po peelingu...

Tutaj daję Wam linka do strony Green Keratin. 

Ciekawa jestem co sądzicie o serach do twarzy i czy je już stosowałyście.
Zapraszam do komentowania,
pozdrawiam serdecznie,
Prettyington
xxx



niedziela, 31 marca 2013

Śwąteczny mani

Cześć dziewczyny!

Niedziela wielkanocna super, pierwsze święta poza domem i bez najbliższych uważam za całkiem udane, w każdym razie zdałam egzamin na nowicjuszkę kucharkę;) A sernik jaki mi wyszedł? Dziewczyny...marzenie:)

Wczoraj wieczorem, więc pewnie dlatego mani niedokładny, pomalowałam sobie pazurki na śliczny, krwistoczerwony kolor. Uwielbiam ten lakier...Golden Rose 336.  


Kosztował ledwie 5 zl a jest konkurentem dla wysoko półkowych lakierów. Niesamowicie trwały, wystarczy jedna warstwa żeby kolor był ładnie rozprowadzony a w dodatku wysycha w trymiga:) 

Serdecznie polecam lakiery tej firmy.

Pozdrawiam serdecznie,

Prettyington
xxx