sobota, 31 maja 2014

Na poprawę humoru ;)

Cześć dziewczyny!

Mała prezentacja moich małych zdobyczy- po niezwykle okazyjnych cenach...

Przygotowując się do dość intensywnego czerwca i lipca (obfitującego w rodzinne spotkania i śluby) postanowiłam zainwestować w podkład firmy Revlon- Photoready oraz w primer z tej samej firmy. Podkład mam w kolorze 003 Shell. Wiele dobrego słyszałam o tym podkładzie i nie mogę się doczekać kiedy go użyję po raz pierwszy, ale póki co muszę wykończyć poprzednie 2 otwarte:/
Produkty marki Revlon kupiłam w promocji- bup trzy za dwa w drogerii Superdrug. Dorzuciłam jeszcze Revlon Colorburst Balm Stain. Za wszystko zapłaciłam tylko 25 funtów więc byłam bardzooo zadowolona.

Kolejnymi zdobyczami są puder marki Korres który dorwałam za całe 3 funty! Gdzie cena regularna chociażby w Sephorze to 150 zl. Puder jest absolutnie świetny, sprawia wrażenie kosmetyku luksusowego. Ma przyjemny zapach, ładnie rozświetla cerę i utwardza makijaż. póki co jestem zachwycona. Kolejna zdobycz to róż Maybelline Colorshow za który zapłaciłam 1.5 funta :) Ma śliczny, delikatny kolor, nie zawiera w sobie drobinek, daje wrażenie wypoczętej i zdrowej cery. Jako że w swojej kolekcji posiadam mnóstwo lakierów do paznokci, nie mogłam przejść obojętnie obok lakieru Sally Hansen- Sugar Coat za jednego funta! Wybrałam kolor 230 Pink Sprinkle i muszę powiedzieć że zakochałam się w tym kolorze i formule. Jest fantastyczny! Mam go na paznokciach od wtorku i trzyma się świetnie. Mam nadzieję tylko że przez tą swoją piaskową strukturę nie będzie sprawiał problemów podczas zmywania.

Oprócz zacnych zdobyczy zakupiłam jeszcze  lakier do włosów Schwarzkopf Got 2 Be- to tak na zapas tylko;) 

Jak Wam podobają się moje kosmetyczne zdobycze? Ceny zachwycają, prawda?

Jeszcze słowem wyjaśnienia- ostatnimi czasy dość długo mnie nie ma. Stoi za tym praca. Bycie nauczycielem na pełen etat w UK jest o wiele trudniejsze niż uczenie w PL...

Mimo wszystko mam nadzieję że wkrótce będę miała więcej czasu na blogowanie;)

Pozdrawiam was serdecznie!

sobota, 15 marca 2014

Kolekcja korektorów

Cześć dziewczyny!

U nas prześliczna pogoda, wiosenne słońce rozpieszcza a zapach kwitnących już jabłonek wprawia w pozytywny nastrój;) Mam nadzieję że i Wy macie się dobrze i że pogoda Was rozpieszcza!

Dzisiejszy post będzie o korektorach. Ta dziedzina makijażu jest dla mnie dość nowa, gdyż używam korektorów wyłącznie pod oczy i ledwie od dwóch lat. Wcześniej jakoś nie zwracałam uwagi na to co dzieje się pod moimi oczętami;) Typowych i wręcz znienawidzonych przez większość worów nie mam. Jedynie po kilku godzinach spędzonych w szkole z dzieciakami widać u mnie oznaki zmęczenia właśnie w okolicy oczu. Korektory które ratują mnie w takiej sytuacji to:

1. Bourjois Healthy Mix- cena 5-6 funtów.
2. Collection nr  1- ceny 4-5 funtów
3. Collection nr  2             20- 25 zl
4. Collection nr  3

W mojej ocenia wszystkie sprawdzają się dobrze.
Burjois jest lekki i nie zbiera się pod oczkami. Ładnie rozświetla skórę pod oczami i nie wysusza jej. Bardzo przyjemny korektor za niewielką cenę. Serdecznie polecam;)

  Wszystkie korektory z Collection sprawdzają się dobrze. Niestety czasem są za ciękie pod oczy i mają tendencję do zbierania się w zmarszczce pod okiem. Utrwalone pudrem przesusza moją delikatną skórę pod oczami. Żeby temu zapobiec nakładam żel pod oczy z firmy "REN". Kupiłam w kilku odcieniach żeby ewentualnie ze sobą mieszać aby uzyskać najbardziej pożądany efekt.

Ładnie maskują nie doskonałości, nawet znamiona. Zbyt duża ilość może raczej zaszkodzić niż pomóc:/

W chwili obecnej tych korektorów używam na przemian i jestem z nich zadowolona.
Jak zużyję te korektory postanowiłam zainwestowac w przesławny korektor z MACa. Ciekawe czy wart jest swoich pieniędzy...albo marketingu...

Może znacie jakieś Polskie cudeńka które mogłabym zakupić?
Pozdrawiam serdecznie!
xxx

wtorek, 11 marca 2014

Serum do twarzy x3

Hej dziewczyny!

Dzisiaj chciałam Wam przedstawić sera do twarzy jakie w chwili obecnej stosuję. 
O moim ulubionym serum z kwasem hialuronowym pisałam już wcześniej tu . Do kolekcji w pięlegnacji doszły: Balance Vit C Elixir Serum  oraz Alterra Anti Age Serum.   

Niestety moje kochane serum z z kwasem hialuronowym z Green Keratin już się skończyło, ale postanowiłam go chwilowo nie kupować. Jako jedyne z tych trzech ma dość spójną konstystencję i wchłania się błyskawicznie.

Po wieczornym oczyszczeniu skóry, nakładam na skórę twarzy serum z Alterry. Niby przeznaczony on jest do cery dojrzałej, ale ja uważam że jak najbardziej można go stosować tak jak w moim przypadku tuż przed 30 ;) Skład oczywiście jest niesamowicie naturalny (jak w przypadku większości kosmetyków Alterry).  Jako że zawiera wyciąg z orchidei, ma bardzo ładny, delikatny zapach. Niestety dość się lepi i wchłania stosunkowo dłużej niż inne sera do twarzy które już stosowałam. Jest niezwykle wodnisty, chociaż w konsystencji przypomina galaretkę. Ładnie nawilża skórę i pozostawia ją mięciutką i rozpromienioną.
Mam jedną irytującą mnie zmarszczkę na czole (pewnie dlatego że dość często unoszę brwi do góry;) ) i póki co nie zauwarzyłam żeby owa zmarszczka miała opuścić moje czoło. Może delikatnie jest spłycona... ale trudno mi obiektywnie stwierdzić. Cena tego serum to około 20 zl.
 
Kolejne serum które regularnie stosuję to Balance Vitamin C Serum. Miałam ogromną ochotę zakupić sobie serum z Flavo C...ale przez przeprowadzkę miałam ograniczone fundusze więc zdecydowałam się wypróbować tani kosmetyk który miałam nadzieję że będzie super dobry. Kosmetyk ma 6% Vit C w porównaniu do Flavo C z 8%. Faktycznie widzę że ładnie rozświetlił moją cerę, jakby wydaje się bardziej świetlista. Większych efektów nie oczekuję, ale i tak bardzo przyjemnie mi się go stosuje. Jak na kosmetyk za który zapłaciłam 5 funtów, to jestem bardzo zadowolona. Z tych trzech serów jest najbardziej wodnisty, ale ładnie się wchłania przy wklepywaniu go w skórę twarzy, szyi i dekoltu.

Jako że w sumie jestem nowicjuszką w świecie ser do twarzy, jeśli znacie jakieś sera godne polecenia, piszcie w komentarzach;)

Pozdrawiam serdecznie,
Prettyington
XXX

sobota, 8 marca 2014

Zgrane duo

Cześć dziewczyny!

Piszę do Was tego posta już w nowego domu, yay! Jak cudnie mieć ogródek;)
Ale do rzeczy- dzisiejszym bohaterami postu są dwa fluidy: Revlon Color Stay nr 150 Buff oraz Bourjois Healthy Mix nr 52 Vanilla. 

 Podkład z Bourjois zakupiłam, o ile mnie pamięć nie myli, w listopadzie i od tamtej pory używam go z wielką przyjemnością. Podkład fantastycznie utrzymuje się na mojej buzi, nie utlenia się, nie ściera się "plackami", nie wałkuje się i wygląda bardzo estetycznie. Cena w UK około 8- 10 funtów. Cena w Polsce około 50 zl.

Podkład z Revlon posiadam od połowy stycznia, i muszę przyznać że jego kupno, jak w przypadku Bourjois, też był strzałem w dziesiątkę. Nie wałkuje się, ładnie i równomiernie się rozprowadza, nie utlenia się, mam wrażenie że nawilża moją cerę, mogę swobodnie stopniować nim krycie moich zaczerwienień na twarzy. Cena w UK 12- 15 funtów. Cena w Polsce 70 - 80 zl.

Same ochy i achy :) Muszę nadmienić że czasem zdarza się że je ze sobą mieszam, i idealnie ze sobą pracują. Podkłady nakładam zawsze gąbeczką beauty blender.

Wszystko pięknie ale...niestety ostatnio moja cera nie jest w dobrym stanie. Jest przesuszona i zaczerwieniona. Najbardziej zadowolona z nałożonego podkładu jestem tuż po nałożeniu go na skórę twarzy. Przestałam nawet utrwalać podkład pudrem transparentnym żeby zapobiec dodatkowego "przesuszenia". Póki co jestem na etapie ustalania co dzieje się z moją cerą, i powiem szczerze że jest to dość wkurzające:/ Dzisiaj poczyniłam małe zakupy w drogerii Boots, oprócz kolorówki kupiłam trzy kosmetyki z firmy Avene: wodę termalną, Antirougeurs Jour- krem na naczynka, oraz krem Cicalfate. Akcję regenerację uwarzam za rozpoczętą;)
Napiszę recenzję tych kosmetyków za kilka tygodni kiedy wyrobię sobie opinię na ich temat.

Używałyście już któryś z wyżej wymienionych kosmetyków? Jam się Wam sprawdziły?

Tymczasem pozdrawiam Was serdecznie!
Mam nadzieję że u Was piękna pogoda tak jak u mnie w słonecznej Anglii.
Buziaki xX

piątek, 21 lutego 2014

Masełkowanie ciała

Cześć dziewczyny!

Tak strasznie długo nie pisałam... aż wstyd ale z jednej strony to wina pracy i brak czasu, ale też mój brak tematów o których mogłabym pisać. Zauważyłam że jestem raczej minimalistą kosmetyczną . Nigdy nie lubiłam "kolekcjonować" przeogromnej ilości kosmetyków gdyż szczerze powiedziawszy uważam że to trochę bezsensowne. Mam ledwie 3 paletki do makijażu, od wielkiego dzwonu kupię coś droższego, i że tak powiem niestety na tle innych blogów zauważyłam że chyba moje staro świeckie podejście jest mało interesujące.

Do kosmetycznej rzeczy, zima to moja najukochańsza pora roku; nie straszne mi mrozy, śniegi, brak słońca (to akurat uważam za wielki plus zimy i jesieni:D ) a długie wieczory uwielbiam umilać sobie gorącą kąpielą z solami morskimi. W okresie zimowym nawilżanie skóry jest bardzo ważne dlatego gdy skończył mi się mój balsam do ciała z Ziaji "Kozie Mleko" postanowiłam za inwestować w masło do ciała. Miałam próbkę masła do Ciała z The Body Shop (zdjęcia brak- Graham nie rozumie koncepcji projektu Denko), a po wykończeniu próbki postanowiłam kupić nowy produkt do pielęgnacji. Niestety masełka do ciała z The Body Schop są drogie, a ja mam stosunek raczej negatywny do drogich kosmetyków, postanowiłam że znajdę zamiennik. Zbiegło się to akurat z czasem kiedy MartynaUK nagrała filmik o ulubieńcach. Zachęcona jej opinią o masłach do ciała produkcji Superdrug postanowiłam sama zakupić. Jaki to był strzał w 10!!!!!




 Nie dość że masełka pachną cudnie to na promocji można je nawet kupić za 1.5 funta. Jak wiecie nie należę do osób przesadnie dbających o skład kosmetyków wychodząc głownie z założenia że im mniej tym lepiej a parabeny i SLS to wcale nie zło konieczne, zakupiłam sobie przecudne masło o zapachu żurawiny i granatu. Pięknie nawilża sprawiając że skóra nawet na drugi dzień jest miękka i delikatna. Zapach też utrzymuje się na drugi dzień co dla mnie jest ogromnym plusem. Nie dawno skończyło mi się to masło i postanowiłam kupic kolejne. Tym razem o zapachu kwiatu lotosu i pąków wisni. Działa tak samo jak jego poprzednik, tyle że zapach nie jest już tak oszałamiajacy. Muszę tu jeszcze nadmienić że rozmiawiałam w listopadzie z kierowniczką sklepu Superdrug, pytałam o politykę reklamacji kosmetyków. Niestety ale nie ma tak jak w USA że można oddać komsetyki które nam się nie sprawdziły..ale...no właśnie dobra wiadomość! Jeśli kupimy kosmetyki firmy Superdrug i one nam się nie spodobają możemy je oddać do sklepu i dostaniemy zwrot pieniędzy jesli okarze sie paragon. Ja uważam że to bardzo fajna sprawa bo kosmetyki produkowane dla sklepów kosmetycznych też są super dobre.

Kończę mój mały wywód o moim ostatnim odkryciu kosmetycznym.
Już mam przygotowanych kilka postów, także projekt "Odnowienie bloga" uważam za otwarty:)

Pozdrawiam Was serdecznie!
Prettyington
xxx





czwartek, 31 października 2013

Tusz do rzęs Loreal Volume Million Lashes Noir Excess

Cześć dziewczyny!

Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić tusz do rzęs który zakupiłam już dobry miesiąc temu.


Sam tusz przepięknie pachnie tak jakby bzem:) Na pewno nie jest to chemiczny i odpychający kosmetyczny zapach. Szczoteczka ma ciekawy kształt z małym wgłębieniem w końcowej części szczoteczki (niestety na zdjęciu mało widoczne). Jeśli chodzi o samą szczoteczkę to jest mało stabilna i łatwo wygina się na boki podczas malowania rzęs. Tu dam ogromny minus za wykonanie. Tusz sam w sobie mnie ogromnie nie zachwycił gdyż zachowuje się zupełnie jak każdy inny tusz w przyzwoitej cenie. Kolejnym minusem tego tuszu jest to że odbija się w ciągu dnia na powiekach górnych i dolnych przez co daje efekt pandy. Jednym słowem nie mogę się doczekać jego zużycia i kupna nowego tuszu do recenzji.


Jak widać jedno oko jest pomalowane maskarą a drugie nie oraz nałożyłam dwie warstwy. Szału na rzęsach niestety nie ma tak jak w przypadku maskary z Hean którą pokazywałam na blogu rok temu.

Nie chciałam robić mega zbliżenia ponieważ rzadko kiedy rozmawiamy z kimś tak blisko aby ujrzał nasze oszałamiające rzęsy;)
Reasumując uważam że nie warto wydawać ok 9 funtów w UK a w Polsce np w Rossmanie  50 zl. Nie wiem czy trafił mi się trefny model ale ja zachwycona tym tuszem nie jestem:/

No kochani, sami oceńcie efekty.

Pozdrawiam Was serdecznie i zapraszam do komentowania.
Jeśli spodobał Ci się mój blog dodaj do ulubionych;)

Prettyington
xxx

poniedziałek, 28 października 2013

Hola- haul:)

Cześć dziewczyny!

Na wstępie serdecznie przepraszam za przerwę ale w moim życiu zawodowym małe zawirowania i brak czasu na dodatkowe zajęcia czy też hobby. W końcu znalazłam balans, także powracam do świata blogowego i być może już niebawem vlogowego:)

Dziś chciałabym Wam przedstawić mały haul kosmetyczny który poczyniłam w przeciągu ostatnich kilku tygodni. Nie ma tego dużo, ale są to nowości w mojej kosmetyczce także zapraszam.



1. Tangel Teezer- rozczarowanie....Większość dziewczyn jest zadowolona z tej szczotki ale nie ja. Jestem szczęśliwą posiadaczką grubych, długich i zdrowych włosów, i ta szczotka nie robi kompletnie nic a wręcz mam wrażenie że źle rozczesuje moje włosy. Czesząc się tą szczotką to jakbym używała szczotki dla lalki Barbie albo kucyka pony. 

2. Batiste Dry Shampoo-o zapachu "Fruity and Cheeky Cherry". Ładny zapach ale znowu nic nie robi z moimi włosami oprócz odświerzenia i pozostawienia okropnego nalotu którego nijak nie mogę się pozbyć:/ Uniesienie? Jakie uniesienie??? Znowu zaznaczam mam grube i długie włosy;)

3. Bourjois Heathy Mix 52 Vanilla- chyba, ale to chyba znalazłam swojego podkładowego ulubieńca:D Super się rozprowadza, nie zatyka porów, jest jak dróga skóra i utrzymuje się na prawdę długo.

3. Max Factor Xperience "Weightless Foundation"- Raw Silk 45- ciekawy podkład, ledwo wyczuwalny na twarzy. Kolor źle dobrałam bo jest zbyt różowy ale za cenę którą go kupiłam nie ma co narzekać. Mam zamiar go mieszać z Loreal Lumi Magique który z drugiej strony jest za żółty.

4. Sally Hansen 560 Kook-A-Mango- uwielbiam ten kolor niezależnie od pory roku. Jest żywy, pozytywny, ciepły i bardzo ładnie prezentuje się na paznokciach.

5. Maybelline Color Schow 677 Blackout- pierwszy w życiu czarny kolor, i zakupiony aby ratować skórzane buty...nie pytajcie;)

6. Loreal Volume Million Lashes- zachowuje się zupełnie jak każdy inny tusz do rzęs, tzn lekko wydłuża i nadaje oczom wyrazistość. Nie skleja rzęs, ale przecudnie pachnie jakby bzem:)

7. Gąbeczka Beauty Bleder- zrewolucjonizowała mój poranny makijaż. Piorę ją codziennie i kiedy jest wilgotna nakładam nią podkład. Łatwa w utrzymaniu w czystości i fenomenalnie współpracuje z każdym podkładem który posiadam. Wiem że już ze mną zostanie:)

8. Lush Charmy Pot Hand and Body Lotion- wzięłam próbkę ze sklepu przy zakupie bomby do kąpieli, i wiem już że raczej nie będę klientem tej firmy....Zapach tego produktu jest odpychający dla mnie a nawilżenie jest nikłe.

No kochane, co sądzicie o tym małym haulu? Muszę Wam przyznać że kupuję kosmetyki raczej z głową i gdybym miała Wam pokazać całą moją kolekcję to raczej nie byłoby tego zbyt wiele.
Chciałybyście może większą recenzję któregoś z tych produktów?

Zapraszam do komenotwania.
Pozdrawiam serdecznie i do napisania!
Prettyington
xxx






niedziela, 1 września 2013

Letni ulubieńcy




Cześć dziewczyny!

Lato nie ubłagalnie minęło, przynajmniej te meteorologiczne, a pogoda ustępuje mojej ukochanej jesieni, nie mogę się powstrzymać i muszę to powiedzieć--> od jesieni to już żut beretem do mojej 
 najwspanialszej pory roku---zimy:)

Do rzeczy- dzisiaj chcę Wam przedstawić moich letnich ulubieńców. Są to kosmetyki zarówno pielęgnacyjne jak i kolorówka których najczęściej używałam podczas tych trzech miesięcy lata. 



  1. Bronzero- róż Africa W7
  2. Avon Perceive Dew
  3. Ziaja krem na dzień do skóry naczynkowej
  4. La Roche Posay- Anthelios XL faktor 50
  5. Ziaja Sopot Sun- kojący po opalaniu
  6. Green Keratin- serum do twarzy z kwasem hialuronowym i wit. C
  7. Spray do opalania z faktorem 15
  8. Rimmel- Instant Tan Shimmer
  9. Loreal- Skin Perfector- żel/scrum do mycia twarzy
  10. Loreal- micel do zmywania makijażu
  11. Oliweczka z Bambino
  12. Eveline odżywka diamentowa
  13. Miętowy lakier z MUA
  14. Revlon 281 Classy
  15. Delia nr. 148
  16. Rimmel 415
  17. Sally Hansen 560 Kook-A-Mango
  18. Maybelline Rocket Volume Mascara
  19. Collection 2000 korektor
  20. Essence- kredka czarna/biała
  21. Żel ze świetlika lekarskiego
  22. Sleek- ink pot
  23. Maść z wit. A
  24. MAC- puder nr. NC30
  25. MAC- cień do powiek Shroom
 Dużo tego nie ma prawda? ;) 
Mam nadzieję że Was nie przynudziłam moją listą ulubieńców. Czekam na wasze komentarze!
Miłego tygodnia, buziaki:)
Prettyington
xxx

sobota, 24 sierpnia 2013

Bułki domowej roboty

Cześć dziewczyny!!!

Dzisiaj troszkę inny post, bo o pieczeniu;) Muszę Wam powiedzieć że odkąd przeprowadziłam się do Anglii nie mogę znaleźć nigdzie dobrego chleba czy bułek, a jak już znajdę np w dość drogim sklepie typu Marks and Spencer lub Waitrose, to niestety mam za daleko do tych sklepów i nigdy po drodze. Jest dostępny chleb typu German Rye Bread, ale niestety mam po nim straszną zgagę:/  Z przyczyn powyższych postanowiłam sama piec bułki, i po kilku próbach sama wykminiłam przepis na fajne bułki. 

Rozpoczynam od zrobienia zaczynu, ok: 7 g suchych drożdży rozprowadzam w 150 ml ciepłej wody z dodatkiem dwóch łyżeczek cukru. Pozostawiam na wyrośnięcie na ok. 15 minut. W międzyczasie mieszam ze sobą 2,5 szklanki mąki z otrębami z jedną szklanką mąki pszennej ( w sumie to chyba nie zależy jakiej mąki używamy, w jednym przepisie pisali żeby używać mąki typu graham, oczywiście nigdzie w UK nie mogę takiej znaleźć, więc używam mąki ciemnej z otrębami; grunt to próbować i próbować;) Dodaję do mąki 1 łyżeczkę soli, 2 łyżki oliwy z oliwek, jedną szklankę ciepłego mleka, i wtedy dodaję moje pracujące drożdże. Po miksowaniu tego przez około 10 minut, i wyrobieniu palcami, przykrywam folią i moje ciasto rośnie przez około godzinę.


Tak wygląda wyrośnięte ciasto po około godzinie. Jeśli lepi się, podsypuję troszeczkę mąką i formuję 6 bułek mniej więcej takiej samej wielkości, i pozostawiam na około 20 minut do dalszego wyrośnięcia. Roztrzepanym jajkiem smaruję bułki przed włożeniem do piekarnika. Następnie piekę bułeczki w 190 stopniach przez około 25 do 30 minut w piekarniku. 
Tak prezentują się bułeczki po wyciągnięciu z piekarnika:)



Akurat te na zdjęciu zrobiłam z czosnkiem- wycisnęłam dwa ząbki czosnku przed zagniataniem ciasta:) Aromat i smak powalający;)

Ogromną zaletą domowego pieczenia jest po pierwsze satysfakcja, po drugie WIEMY CO JEMY, a po trzecie możemy dopasowywać smaki i ekseperymentować z dodatkami aby jeszcze bardziej urozmaicić nasze bułeczki;)

Podoba Wam się pomysł, i mój przepis? Mam nadzieję że tak;)
Zapraszam do podzielenia się Waszymi przepisami, z chęcią wykożystam;)
Pozdrawiam Was serdecznie i zapraszam do komentowania
Prettyington
xxx

środa, 21 sierpnia 2013

Kremy do twarzy Alterra- Czy warto?

Cześć dziewczyny!

Dzisiejszym obiektem recenzji są kremy do twarzy Alterra a konkretnie krem na noc z dziką różą, oraz krem na dzień z aloesem.

Firmy Alterra dostępnej w sieci Rossmann nie muszę chyba nikomu przestawiać;) 
Kremu z dziką różą używam od 3 miesięcy a kremu z aloesem od miesiąca, także myślę że już mam wyrobioną opinię na temat tych kremów.

 Pierwsza sprawa skład:
1) Krem z dzikiej róży na noc:
Krem przeznaczony do pielęgnacji skóry młodej i wymagającej, stanowi idealne uzupełnienie kremu na dzień Alterra z wyciągiem z dzikiej róży. Starannie dobrany zestaw substancji aktywnych chroni, rozpieszcza i regeneruje skórę dzięki zawartości oleju arganowego oraz masła Shea. Wartościowy olej z dzikiej róży w połączeniu z ekstraktem z winogron, oliwą z oliwek oraz olejem sojowym wygładza skórę działając nawilżająco. Ceramidy, naturalny koenzym Q10 i kwas hialuronowy chronią przed niekorzystnym działaniem wolnych rodników i przeciwdziałają przedwczesnemu starzeniu się skóry. Przy regularnym stosowaniu kremu skóra staje się wyraźnie nawilżona, jej struktura sprawia wrażenie gładkiej i jednolitej a zmarszczki ulegają widocznemu spłyceniu.

Skład: Aqua, Glycine Soja Oil*, Olea Europea Oil*, Alcohol*, Glycerin, Cetyl Alcohol, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate Citrate, Butyrospermum Parkii Butter*, Rosa Canina Oil*, Vitis Vinifera Seed Oil, Argania Spinosa Oil*, Glucose Glutamate, Sodium Hyaluronate, Vitis Vinifera Fruit Extract*, Rosa Canina Fruit Extract*, Ubiquinone, Ceramide 3, Hydrogenated Palm Glycerides, Lecithin, Lysolecithin, Hydrogenated Lecithin, Xanthan Gum, Brassica Campestris (Rapeseed) Sterols, Helianthus Annuus Seed Oil, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Parfum**, Limonene**, Citronellol**, Geraniol**, Linallol**, Citral**
* z kontrolowanej biologicznie uprawy.
** z naturalnych olejków.


2) Krem z aloesem na dzień:
Krem na dzień z Alterra to uspokajająca i harmonizująca pielęgnacja nawilżająca dla skóry wrażliwej. Wartościowe oleje roślinne, jak olej z avocado, jojoba i migdałowy, wyrównują Twoją skóre i nadają jej uczucie spreżystosci. Cenne ekstrakty roślinne z Aloe Vera i zielonej herbaty nawilżają skóre. Krem nadaje się jako baza pod make-up.

Skład: Aqua, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Aloe Barbadensis Extract, Glyceryl Stearate Se, Persea Gratissima Oil, Glycerin, Simmondsia Chinensis Oil, Oryza Sativa Germ Oil, Parfum, Glyceryl Laurate, Camellia Sinensis Extract, Lanolin Alcohol, Sucrose Distearate, Sodium Pca, Xanthan Gum, Tocopherol, Sodium Citrate, Citric Acid, Alcohol, Silver Citrate, Limonene, Lainalool, Benzyl Benzoate, Geraniol.



Moje wrażenia co do pierwszego kremiku:
+ładny zapach
+naturalny skład
+nie testowany na zwierzętach
+łatwo dostępny
+zgrabne opakowanie
+przystępna cena za dobrej jakości składniki

-pozostawia irytujące uczucie lepkości na skórze twarzy
-długo się wchłania
-mam wrażenie że zapycha pory i przyczynia się do powstawania większej liczby zaskórników:(

Moje wrażenia co do drugiego kremiku:
+ przyjemny zapach
+koi podrażnienia
+jest wydajny
+łatwo dostępny
+przyjazna dla portfela cena
+opakowanie

-twarz po nałożeniu lepi się niemiłosiernie, przez co absolutnie nie nadaje się pod podkład się roluje i pozostawia smugi (nie istotne czym nakładamy)
-zapycha pory
-uwidacznia suche skórki

Reasumując na pewno obydwa produkty zużyję, z większą przyjemnością różany którego zapach mój Graham bardzo lubi. Jako że pracuję w szkole to mam dość długie wakacje co przedkłada się na to że na dobrą sprawę jestem w trakcie projektu NO MAKE UP WEEKS, czyli po prostu nie maluję się (z małym epizodem w Polsce na urlopie;)) Dzięki temu mam okazję zużyć krem aloesowy którego mogę używać na co dzień bez większego wkurzania się że jest totalną porażką jeśli chodzi o kosmetyk nakładany pod podkład. Już kiedyś wspominałam że mam mieszane uczucia co do kosmetyków  naturalnych, i mówiąc to należy rozumieć że nie zauważam żadnego pozytywnego działania na mojej skórze, wręcz przeciwnie w większości wypadków jestem niezadowolona z efektów. 

Czy polecam...hmmmm? Nie sądzę, może i cena jest fajna, może i zapach też ale na pewno nie jest to kosmetyk typu "Almost orgasmic";) Dla porównania firma Ziaja też ma fajny skład kosmetyków  w swoim asortymencie i jest równie nie droga, a jej kremy nadają się super pod podkład (szczególnie ten lekki oliwkowy). Znowu należy tu zaznaczyć że każda  z nas jest inna i każdej z nas służy co innego. Moja opinia jest jedną z wielu, i mam nadzieję że moja recenzja Wam pomogła.

Jeszcze tylko jedno- nie udało mi się zakupić mojego ulubionego tuszu do rzęs z firmy Hean , i szukam czegoś nowego. Macie jakieś ciekawe propozycje tuszy do rzęs które wydłużają i pięknie rozczesują rzęsy?  Czekam na Wasze propozycje;)

Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do komentowania
Prettyington
xxx

piątek, 16 sierpnia 2013

Urlopowo- kosmetyki

Cześć dziewczyny!

Zapraszam Was dzisiaj do prezentacji kosmetyków które ze sobą zabrałam do Polski na dwu i pół tygodniowy pobyt w Polsce ze ślubem koleżanki w tle;)

Miał pojawić się filmik ze zbliżeniami na kosmetyki żeby nie robić mnóstwa zdjęć, ale jeszcze nie opanowałam sztuki obróbki filmików, więc zrobiłam globalne zdjęcie z opisanymi kosmetykami.


1. Perfumy Avon Perceive Dew  2. Krem Nivea (zawsze się przydaje)  3. Błyszczyk Revlon kolor 170 Coral Reef  4. Balsam koloryzujący z Rimmel (idealny do wyrównania kolorytu skóry na ok jeden dzień)  5. Brązowa kredka do oczu z Eveline  6. Kredka do brwi z firmy Lacura.  7. Krem do rąk oczywiście niezawodna Ziaja kozie mleko.  8. Ink Pot ze Sleeka (żelowy liner:) )  9. Puder z MACa  10. Błyszczyk z MACa.  11. Mini zestaw pędzli do makijażu.  12. Czerwony lakier do paznokci z Golden Rose.   13. Utwardzacz do lakieru Seche Vite   14. Cień Shroom z MACa.  15. Zalotka;)  16. Lakier z Rimmel w cudnym koralowym odcieniu.  17. Błyszczyk z Rimmel nr 345.  18. Cielista kredka do oczu.  19. Korektor z Collection 2000.  20. La Roche Posay faktor 50.   21. Pędzel do pudru kompaktowy.  22. Pomadka z Nivea w kolorze Berry Jelly.  23. Paletka ze Sleeka.  24. Żel Ziaja Sopot Sun- po opalaniu.   25. Pomadka ochronna z faktorem 25 z AA.  26. Krem do łagodzący balsam po goleniu (wiem nie mój, ale Grahama kosmetyki zawieruszyły się u mnie więc i im zrobiłam zdjęcie;) ) 27. Bronzer z Rimmel.  28. Olejek do opalania z faktorem 15 (kupiony w Asda więc nie mam pojęcia co to za firma)  29. Podkład do twarzy z Rimmel (użyłam go może dwa razy podczas całego pobytu w Polsce...zdecydowanie było za gorąco na makijaż dla mnie:/ )  30. Krem do twarzy na noc Alterra.  31. Krem do twarzy z naczynkami Ziaja med.  32. Perfumy NOA.  33. Żel pod prysznic.  34. Balsam łagodzący po goleniu (znowu Grahamkowy kosmetyk)  35. Tusz do rzęs Maybelline.


W domku w Polsce zostały wszystkie kosmetyki do pielęgnacji włosów i ciała. Nie ma sensu wozić ich ze sobą, a i tak żeby mniej miejsca zajmowały to poprzelewałam je do podróżnych buteleczek, i dzięki temu mam tu i tam kosmetyki które lubię:)

Mam nadzieję że taki krótki post o urlopowej kosmetyczce Was zainteresował, i jeśli z całej listy jest jakiś kosmetyk którego chciałybyście recenzje, to proszę piszcie w komentarzach:) 

Pozdrawiam serdecznie kochani!
Prettyington
xxx

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Halo, żyję;)

Cześć dziewczyny!

Mój urlop w Polsce niestety dobiega końca, i już jutro powrót do Anglii. Całe szczęście do pracy idę dopiero 3 września; jak dobrze pracować w szkole;) 

Niemalże półtora miesiąca w przerwie od prowadzenia bloga spowodowana niestety była mnóstwem pracy i obowiązków, ale również chęcią zdystansowania się do wszystkiego. Od kilku lat oglądam różne dziewczyny na YT, czy to Polskie czy zagraniczne, czytuję blogi Polskie i zagraniczne, i ze smutkiem stwierdzam że widzę dość sporo obłudy i kopiowania siebie nawzajem. Całe szczęście jest mnóstwo vlogerek i blogerek które są naturalne, nikogo nie udają i cały czas są prawdziwe;) 
Mój ukochany namawia mnie do kręcenia filmików, ale...nie wiem sama. Czasem mam wrażenie że pomysły się wyczerpały dlatego też wiele dziewczyn jest takich do siebie podobnych. Po za tym, czy nauczycielce wypada kręcić filmy na YT ;)

Och..musiałam trochę napisać o tym co mnie czasem irytuje, choć mogłabym pisać o tym godzinami;) 
Mam nadzieję że nikogo nie uraziłam i już niedługo wracam z nowymi recenzjami tanich kosmetyków;)

Pozdrawiam serdecznie,
buziaki i do napisania
xxx 

niedziela, 7 lipca 2013

Pomoc zmęczonym oczkom

Cześć dziewczyny!

Dość długo nie pisałam na moim blogu, ale winowajcą jest brak czasu i karuzela różnych zdarzeń;)

Po krótce jestem już oficjalnie nauczycielką w UK i poszukuję pracy w wyjątkowej szkole, bo w mojej gdzie pracuję teraz niestety ale nic ciekawego mnie nie czeka:(

Dość o pierdołach czas na recenzję żelu do oczu który w czasach stresu, nieprzespanych nocy i opuchniętych od płaczu powiek zawsze mnie ratuje, a owym żelem jest Flos Lek Żel ze świetlikiem lekarskim:






 Cena powalająca bo ledwie 7 zl, a produkt po prostu boski (nie ma się co dziwić bo wszystko co Polskie jest dobre;) ). Ten produkt ładnie chłodzi, eliminuje opuchliznę i zaczerwienienie wokół oczu, przynosi ulgę, a dodatkowo producent zapewnia że żel eliminuje powstawanie worków pod oczami (akurat tego problemu nie mam więc na ten temat nie mogę się wypowiedzieć). W wygodnym słoiczku znajduje się aż 10 gramów produktu. Stosuję go rano i wieczorem, i jestem bardzo zadowolona:)

Co sądzicie o żelach do oczu tej firmy? Już niedługo znów będę w Polsce więc na pewno wrócę z nowymi zdobyczami, może coś dobrego mi polecicie?

Pozdrawiam Was serdecznie,
Prettyington
xxx

sobota, 15 czerwca 2013

Ziaja Med- kuracja naczynkowa

Cześć dziewczyny,

po dłuższej przerwie chciałabym dzisiaj Wam zaprezentować jeden z kremów które zakupiłam w Polsce. Testuję do już od 3 tygodni więc mogę już coś o nim powiedzieć. Ziaja med klinika zdrowej skóry Kuracja naczynkowa krem wyciszający rumień na dzień/ na noc.
 

Krem jest polecany dla osób które mają problem z uderzeniami ciepła i teleangiektazje (nic innego jak pajączki naczyniowe), oraz dla osób które mają skórę bardzo wrażliwe naczynia krwionośne na czynniki zewnętrzne. Drobne pajączki na policzkach miałam zawsze, nie specjalnie mi przeszkadzały, ale postanowiłam bardziej zadbać o moją skórę. Skład w tym kosmetyku jest bardzo fajny, zresztą jest to dermokosmetyk więc dostępny w aptekach tylko;) Co obiecuje producent? W wielkim skrócie 
  • redukcja rumienia i szybki efekt kojący
  • unormowanie mikrokrążenia skórnego
  • wzmocniona odporność na czynniki zewnętrzne
 Moje wrażenia są bardzo pozytywne. Emulsja nawilża moją skórę, łagodzi drobne podrażnienia, oraz to o co mi chodziło wygasza rumień i moje pajączki, a co najważniejsze za tak dobry krem do twarzy zapłaciłam 13 zl!!!! Ja stosuję go najczęściej na wieczór na przemian z kremem z Alverde, po nałożeniu serum z kwasem hialuronowym, a rano najczęściej sięgam po mój ulubiony krem Bambino i filtr z La Roche Posey 50+ .

Już wiem że ten krem raczej na dłużej zagości na mojej toaletce, bo jestem z niego bardzo zadowolona.
Ciekawa jestem jakie są wasze opinie o dermokosmetykach, gdyż ja jestem w tym temacie nowicjuszką;)

Pozdrawiam Was serdecznie,
Prettyington
xxx


niedziela, 2 czerwca 2013

Nowa zdobycz korektorowa

Cześć dziewczyny,

podczas zakupów ogólnospożywczych w Morrisonie, nie mogłam przejść obojętnie obok korektora z Collection 2000 - Lasting Perfection Ultimate Wear Concealer.  Mam odcień 2 Light. Wiele o tym produkcie już słyszałam dobrego, ale najpierw chciałam wykończyć inne korektory, żeby bezsensownie nie wydawać pieniędzy;)



Mój korektor kosztował £ 4,50, a na Allegro w Polsce można go dostać za około 24 złote.
Jestem niesamowicie zadowolona z tego kosmetyku...dlaczego? Oto dowód:




Proszę o wyrozumiałość, zdjęcie robione niedługo po kąpieli i maseczce (która bardzo mi podrażniła skórę), zatem "No Make Up" ;)

Co do samego korektora to: nie roluje się, nie spływa z twarzy, ładnie wtapia się w cerę i wygląda bardzo naturalnie. Co prawda 16 godzin nie wytrzymuje ale w porównaniu z innymi korektorami które do tej pory próbowałam to jest bardzo trwały. Niestety zbyt krótko go używam aby wypowiedzieć się na temat zatykania porów czy jakichkolwiek innych ubocznych skutków, ale inne blogerki i vlogerki są bardzo zadowolone z tego korektora. Muszę przyznać że jest to pierwszy kosmetyk firmy Collection 2000 który mnie 'porwał'. Też tak macie że czasem tylko jedna rzecz z wielu danej firmy które testujecie do czegokolwiek się nadaje?  

W każdym razie, serdecznie polecam bo na prawdę warto zainwestować w niego pieniążki.
Zapraszam do komentowania:)

Pozdrawiam Was serdecznie i życzę Wam miłego tygodnia,
 
Prettyington
xxx

piątek, 31 maja 2013

Czerwień na paznokciach

Cześć dziewczyny!

Moim małym uzależnieniem są lakiery do paznokci, co oznacza że moja kolekcja non stop się powiększa. Niedawno do mojej kolekcji dołączył ognisto czerwony kolor ze złotymi drobinkami firmy Revlon 400 Ignite. Lakier jest z serii Top Speed, czyli ma za zadanie szybko wysychać. Muszę przyznać że już w przeciągu kilku minut miałam całkowicie suche paznokcie, bez nakładania bazy Seche Vite.
Tak prezentuje się moja nowa zdobycz:


Ten odcień czerwieni kojarzy mi się ze świętami Bożego Narodzenia. Podejrzewam że to przez te delikatne drobinki złota, które nadają temu kolorkowi trochę magicznego odcienia.


Kolor czerwony na ustach i na paznokciach to kwestia gustu oczywiście, ale moim zdaniem do tego odważnego odcienia trzeba dorosnąć...do czerwonych ust jeszcze nie dojrzałam;)
Co sądzicie o noszeniu jakiegokolwiek odcienia czerwieni na co dzień? Ja bez pomalowanych paznokci czuję się bardzo dziwnie..czegoś mi brakuje;)

Pozdrawiam Was serdecznie i zapraszam do komentowania,
Prettyington
xxx

czwartek, 30 maja 2013

Majowy haul zakupowy

Cześć dziewczyny!

Kożystając z krótkiego pobytu w Polsce zakupiłam kilka kosmetyków którymi chciałabym pochwalić. Do haulu zakupowego doszło jeszcze kilka produktów które kupiłam przed wyjazdem do Polski, ale wcześniej nie miałam czasu wspomnieć o nich. 


Trochę tego wyszło, ale te zakupy był na prawdę przemyślane a produkty które kupiłam zamieniły moje zdeńkowańce;)


  1.  Moje ulubione maseczki do twarzy aloesowa z kwiatem pomarańczy, cena 1,89 zl.
  2.  Różana maseczka młodości z kwasem hialuronowym, cena 1,89 zl.


3. Podróżna wersja szamponu i odżywki Tresemme, cena obu 2 funty.


4. Moja ulubione firma do pielęgnacji włosów Schwarzkopf- seria Gliss. Oba produkty kosztowały po 1 funcie.
 

5. Coś do kolorowania twarzy firma Milani Glimmer Stripes. Kupiłam w funciaku więc achów i ochów się nie spodziewałam, ale jednak miłe zaskoczenie jest.(Cena 1 funt)
 

 6. Mój ulubiony krem do rąk, nie ma sobie równych! Ziaja z serii kozie mleko, cena 5 zl, 
7. Maść bez której nie wyobrażam sobie pielęgnacji twarzy, maść ochronna z witaminą A, cena 4.14 zl.


8. Krem z Ziaji seria oliwkowa, cena 5,50 zl.
9. Dermokosmetyk firmy Ziaja Kuracja naczynkowa- krem wyciszający rumień na dzień/ noc. Cena 13,45 zl.
10. Żel pod oczy firmy Flos- Lek Żel ze świetlikiem i babką lancetową. Cena 7.07 zl.



11. Oliwka Bambino, cena 12 zl (wszystkie innej przy tej oliwce się chowają;) )
12. Krem ochronny Bambino, cena 8 zl.
13. Krem Penaten, prezent od tatusia więc ceny nie znam;)


14. Fluid Anthelios XL 50+, cena (o zgrozo) 17 funtów.
15. Krem do twarzy Alterra Krem przeciwzmarszczkowy na noc z wyciągiem z dzikiej róży, cena 11 zl.



16. Szminka do ust Nivea kolor Berry Jelly 03, cena 1 funt.
17. Lakier do paznokci firmy Sally Hansen w kolorze 635 Bittersweet, cena 1 funt.
18. Lakier do paznokci firmy Revlon z serii Top Speed w kolorze 400 Ignite, cena 1 funt.
19. Eyeliner w żelu firmy Sleek w kolorze czarnym, cena 6,5 funta.

Jako nr 20 będzie zmywacz do paznokci z Biedronki Be Beauty z lanoliną i gliceryną:) Zapomniałam go przedstawić na osobnym zdjęciu ale na głównym jest;)

Nie wiem czy mały czy duży ten haul, ale oprócz szminki, lakierów do paznokci i bronzera, to bardzo przemyślane zakupy.

Czekam na wasze opinie o tych kosmetykach, bo jeszcze nie miałam okazji testowania.

Pozdrawiam Was serdecznie i zapraszam do komentowania i subskrybowania mojego bloga.


Buziaki
xxx
Prettyington

niedziela, 19 maja 2013

Maybelline "The Rocket Volum Express"

Cześć dziewczyny!

Już za kilka dni jadę do Polski na kilka dni:) NARESZCIE....po pięciomiesięcznej przerwie...takich długich rozłąk z bliskimi nie lubię, ale niestety tak się ułożyło że nie mogliśmy pojechać ani na przerwę w lutym ani na święta:( Pobyt w Polsce będzie krótki, ale intensywny ;) No i te zakupy..ach już dawno zaplanowane co kupię. 

W dzisiejszym poście chciałabym Wam przedstawić nowy tusz do rzęs firmy Maybelline - "The Rocket Volum Express".

Tusz do rzęs kupiłam dla zwykłego przetestowania przy zachęcie ekspedientki z Superdrug’a. Kosztował w promocji 5 lub 6 funtów, dokładnie nie pamiętam. 
Sam produkt prezentuje się tak:



Jak widać na zdjęciu szczoteczka jest wykonana z silikonu, a dodatkowo jest przeogromna. Przy pierwszym użyciu bałam się że zrobię sobie krzywdę przy tuszowaniu rzęs. Co prawda nauczyłam się nią już pracować, ale w tuszach widocznych poniżej, szczoteczki są też wykonane z silikonu, praca z nimi jest dużo przyjemniejsza. 


Tusz nie osypuje się, ładnie trzyma się na rzęsach cały dzień, łatwo się zmywa moim płynem dwufazowym z Garniera. Minusem, oprócz szczoteczki dla mnie, jest to że po nałożeniu dwóch lub trzech warstw tusz okropnie skleja rzęsy tworząc musze nóżki. Coś czego ja po prostu nie cierpię... Z tuszem z Miss Sporty i z Hean można elegancko stopniować warstwy tuszu na rzęsach dla wymaganego przez nas efektu.

Reasumując powiem tylko tyle że produkt moim zdaniem jest średni i że więcej go nie kupię. Natomiast tusz z Hean jest moim numerem jeden i podczas pobytu w Polsce na pewno zrobię sobie jego zapas;)

Co sądzicie o tuszach do rzęs przedstawionych prze zemnie?
Pozdrawiam Was serdecznie i zapraszam do komentowania.
Prettyington
xxx

wtorek, 14 maja 2013

Moje pierwsze produkty MAC

Cześć dziewczyny!

Deszcz, deszcz, deszcz....stęskniłam się za nim. Może to Was zaskoczy, ale ostatnimi czasy w Anglii nie padało, a dni były ciepłe i słoneczne:) Dzisiaj mój upragniony deszcz, który uwielbiam, szczególnie wtedy kiedy zasypiam..nie wiele jest rzeczy na tym świecie dzięki którym potrafię się zrelaksować...ta jest właśnie jedną z nich:)

Dzisiaj mam Wam do przedstawienia moje pierwsze cienie firmy MAC. Od razu muszę zaznaczyć ze gdyby nie okazyjna cena, raczej bym nie kupiła ich. Mogę testować drogie kosmetyki, ale zdecydowanie bardziej wolę wyszukiwać perełki za rozsądną cenę.

Tak prezentują się moje zdobycze:


Pigment nazywa się Pink Opal, natomiast cień do powiek Yougurt. 





Cień do powiek jest matowy w kolorze bladego, mętnego, delikatnego różu, i  do moich zielonych oczu nadaje się idealnie aby je rozświetlić.


Z pigmentem muszę się jeszcze za przyjaźnić i nauczyć poprawnie nakładać, ale jest to mój pierwszy pigment więc mam wybaczone;)

Póki co jestem zadowolona z mojego zakupu...dwa w cenie 10 funtów:D Mam zamiar dokupić jeszcze kilka produktów tej marki, żeby przetestować na sobie i uzbierać kosmetyki do rozdania które gdzieś w mojej głowie już kiełkuje:)

Jakie macie zdanie o tej marce? Ciekawa jestem Waszych opinii.
Dobra kochane, ja zmykam się relaksować gorącą kąpielą,
Pozdrawiam Was serdecznie,
Prettyington
xxx

niedziela, 12 maja 2013

Makijaż oczu paltkę MUA

Cześć dziewczyny!
 
 
Dzisiaj chciałabym Wam za prezentować makijaż oczu, który wykonałam w całości przy użyciu paletki MUA. Cienie których użyłam to: Naked jako cień bazowy, Fiery w załamaniu, Obsessed po nad załamaniem i w kąciku oka,  Corrupt w kąciku oka, i kolor Shy na powiece ruchomej.
Dodatkowo cielista kredka do oczu, i tusz do rzęs firmy  Maybelline The Rocket Volum Express.
 




Niestety nie jestem posiadaczką paletki NAKED 1 lub 2, ale słyszałam opinie innych blogerek że paletka MUA jest idealnym odpowiednikiem paletki NAKED 2, z tą różnicą że za paletkę MUA trzeba zapłacić 4 funty, a za URBAN DECAY NAKED 2   36 funty!
 

Taki makijaż oczu sprawdza się u mnie na co dzień:)
Co sądzicie o takim makijażu dziennym?
 
Pozdrawiam Was serdecznie i dziękuję za każdą subskrypcję,
Prettyington
xxx